Codziennie spotykamy ludzi na swojej drodze, mijamy w pośpiechu w sklepie czy na ulicy. Czasami ukradkiem spojrzymy sobie w oczy, jednak to tylko ułamek sekundy, gdy oczy mogą zetknąć się ze sobą. Myślimy, że to tylko taki obcy człowiek, który otarł się o naszą kurtkę w autobusie czy na przejściu dla pieszych. Jednak nic bardziej mylnego. Te wszystkie dusze, które drepczą tymi ścieżkami obok naszej wcale nie są tacy obcy. Jako dusze znamy się wszyscy. Nieraz już odgrywaliśmy wiele wspólnych ról w poprzednich życiach lub też w samym świecie dusz. Czasami są to bardzo bliskie dusze, które wybrały na te życie, że nie będą szły z nami w doświadczenia, których to my potrzebujemy, bo one teraz chcą doświadczyć czegoś innego.
Tak samo dzieje się z naszymi partnerami. Kochamy się na zabój, czasami nawet od pierwszego wejrzenia i naiwnie wierzymy, że widzimy się pierwszy raz. Jednak wcale tak nie jest. Każde spotkanie jest zaplanowane, dokładnie umówione. Jako dusze umawiamy się na konkrety, uczymy się w świecie dusz znaków, po jakich siebie będziemy w stanie rozpoznać i znowu być razem. Dokładnie omawiamy okoliczności, które pomogą nam się spotkać. Wybieramy różne punkty wspólne. Choćby to, że zetkną nas ze sobą dzieci, choroba, czy zainteresowania, a może ktoś z rodziny. Spotkamy się ze sobą na chwilę lub na całe życie. Będziemy doświadczać, korzystać z bliskości, oddawać się namiętności i po prostu żyć. Takie relacje z bratnimi duszami to dla nas codzienność mimo, że niewielu o tym wie i świadomie myśli. Czasami, gdy jesteśmy w trudnym związku szukamy wielu odpowiedzi, szukamy ich przeważnie na zewnątrz, a one są zapisane głęboko w nas. W każdej najmniejszej komórce naszego ciała. Dlatego tak różnie nasze ciało reaguje na różne osoby.
Relacje karmiczne to bardzo ciekawy temat, a przede wszystkim każdemu bliski. Dlatego też zdecydowałam się na wydanie książki: „Miłość między wierszami”. To opowieść właśnie o takich relacjach, które zaczynają się już w innych wcieleniach, a tutaj i teraz kontynuujemy nasz taniec zwany miłością. Jednak nie każda historia kończy się happy endem.