Nie zdajemy sobie do końca sprawy
Jak nasze życie jest ulotne
I nawet nie chodzi tu
O kwestie śmierci
Co o taki codzienny pęd
Nie zdajemy sobie sprawy jak
Każda sekunda jest niepowtarzalna
Nie zostanie nam dana po raz drugi
Każda chwila ma swój własny wymiar
A nawet zapach i smak
Tylko czy my zdążymy
To w ogóle zauważyć?
Jak bardzo wciągnął nas ten wir
Codziennych zmagań
Czasami mam takie wrażenie
Że czuję się jakby mnie ktoś wrzucił
Do betoniarki
W której rozrabia się cement
I Ci tylko dolewają
Mieszają
I mieszają
Aż w końcu ktoś to zatrzyma
I betoniarka wypluje
Bliżej nieokreśloną masę
A przecież wszystko
Zanim tam trafiło
Było niezależnym od siebie cudem
Ten żwir pełen błyszczących kamieni
Ta woda pędząca szybko w każdy wolny zakamarek
Nawet ten cement sypany z proszku
Miał swoją niezachwianą indywidualność
Jeszcze tylko odrobina piasku
I wzniosą się kolejne mury
Takie jakich wymaga system i prawo
Lecz czy takie jakie te wszystkie cuda
Chciałyby naprawdę być?

Edyta Tyborowska-Szymala