Zatrzymałam czas na naszym wspólnym szczycie
I w ogromnej ekstazie zwolniłam jej bieg
Czułeś, że byłam obecna
Lecz mnie pochłonął głęboki trans
W subtelnej energii poruszam się
Wbrew oczekiwaniom Twym
Wznoszę się i opadam
Zabierając Cię w daleką podróż ze sobą
Z niedowierzaniem otwierasz oczy
Do tej pory daleko zamknięte
I z zaufaniem dajesz mi potrzebny czas
Lecz ja już jestem na szczycie
Zabieram Cię więc w najintymniejszy szlak
Tul, pieść i całuj
Daj się ponieść magicznej chwili
Gdy nieskazitelne ciała znów się połączyły
Oboje na nią zasłużyliśmy
Więc dajmy się unieść ponad chmury
W ekstazie uniesienia

Edyta Tyborowska-Szymala